Pijmy wodę z… kranu

Woda jest najzdrowszym i niedostarczającym kalorii napojem. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia każdy człowiek powinien wypijać dziennie około 2 litrów wody, która dodatkowo dostarcza naszemu organizmowi cenne składniki mineralne, wpływające korzystnie na funkcjonowanie naszego organizmu, który – nie zapominajmy – również składa się w 70% z H2O.

W wielu miejscach w Polsce czerpana z ujęć głębinowych woda, docierająca do naszych domów, jest dużo bogatsza w wapń, sód, potas czy fluorki niż większość popularnych „mineralek” zapakowanych w plastikowe butelki.

Wciąż jednak mamy wiele obaw związanych z bezpieczeństwem picia wody  kranu. Przedsiębiorstwa wodociągowe w polskich miastach dwoją się i troją, by udowodnić, że zarówno najnowsza infrastruktura, jak i dostarczana przez nią woda spełnia najbardziej restrykcyjne normy. Woda pochodząca ze studni głębinowych jest np. smaczna i nie zawiera zanieczyszczeń, ale często ma zbyt dużo żelaza, dlatego trafia do stacji uzdatniania, gdzie jest napowietrzana i filtrowana. Ostatnim etapem wędrówki wody jest dezynfekcja, która zabezpiecza wodę podróżującą w rurach przed zepsuciem. Uzdatniona, zdezynfekowana i przede wszystkim zdrowa woda trafia do zbiorników wody czystej, a stamtąd płynie już do naszych kranów.
Na ostatnim etapie, jeszcze przed wpuszczeniem jej do rur, do pilnowania jej jakości dodatkowo zatrudnia się nieprzekupnych i obiektywnych ekspertów. Czystości i przezroczystości wody w polskich wodociągach strzegą „żywi strażnicy”: okonie, omułki, małże. Ich zachowanie – np. zamknięcie muszli – od razu sygnalizuje, że coś może być nie tak.

 

Magdalena Wojtuch


 

Pełną wersję artykułu znajdziesz w czasopiśmie „MiniLO&Aniela” nr 9

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*